Wywiad z malarzem – Łukasz Stokłosa

Wywiad z malarzem – Łukasz Stokłosa

Artystyczne spojrzenie: – Kiedy pojawiła się w Pana życiu myśl o zostaniu artystą? Czy już w dzieciństwie?

 

Łukasz Stokłosa: – Od wczesnego dzieciństwa lubiłem tworzyć i wykorzystywałem do tego właśnie media plastyczne. Poważnie o zajęciu się sztuką zacząłem myśleć mniej więcej na początku liceum, wtedy też postanowiłem zdawać na ASP.


Artystyczne spojrzenie: – Jakie były Pana fascynacje malarskie, jacy mistrzowie, style, może konkretne obrazy, które wywarły na Pana wpływ?

 

Łukasz Stokłosa: – Jednym z moich ulubionych jest Velazquez, uwielbiam też Caspara Davida Friedricha, którego długo nie doceniałem, a okazał się jednym z najważniejszych dla mnie malarzy. Ze współczesnych bardzo lubię Marlene Dumas czy Neo Raucha. Ważna jest też dla mnie Nan Goldin. Można by wymieniać, ale powiedzmy, że ta reprezentacja mniej więcej zarysowuje rejony sztuki, które mnie inspirują.

 

Artystyczne spojrzenie: – Czy nigdy nie miał Pan wątpliwości co do wybranej drogi artystycznej?

 

Łukasz Stokłosa: – Właściwie nie. Wątpliwości pojawiają się raczej bardziej fundamentalne, czyli czy w ogóle cokolwiek co robię ma sens.

 

Artystyczne spojrzenie: – Kim mógłby Pan zostać, jeśli nie malarzem (artystą)?

 

Łukasz Stokłosa: – Zupełnie nie wiem. Często się nad tym zastanawiam, ale nadal nie znalazłem odpowiedzi.

 

Artystyczne spojrzenie: – W jakiej epoce chciałby Pan żyć, jeśli miałby Pan wybór – w przeszłości, a może w przyszłości?

 

Łukasz Stokłosa: – Zdecydowanie teraz. Nie chciałbym żyć ani w „przeszłości” ani w „przyszłości”.


Artystyczne spojrzenie: – Czy młody artysta może dziś realizować swoje twórcze powołanie?

 

Łukasz Stokłosa: – Myślę, że tak. Ale tu oczywiście mogę mówić tylko o swoim doświadczeniu.

 

Artystyczne spojrzenie: – Czy trudno jest dziś być malarzem i czy pociąga to za sobą jakieś wyrzeczenia?

 

Łukasz Stokłosa: – Dla mnie nie są to bardzo obciążające rzeczy; ewentualnie brak stabilizacji, ale to akurat lubię; brak wyznaczonych ram pracy, nieunormowany tryb dnia, co też bardzo mi odpowiada. Zdarza się, że jest dość chaotycznie. To wszystko powoduje, że trzeba wypracować swój własny system organizacji pracy, bo właściwie nie ma żadnych ogólnych zasad, które można by skopiować dla własnych potrzeb.


Artystyczne spojrzenie: – Czy dużo czasu poświęca Pan na malowanie?

 

Łukasz Stokłosa: – I tak i nie. Sam proces fizycznego powstawania obrazu nie zajmuje mi bardzo dużo czasu. Maluję dość energicznie. Długi jest natomiast proces dochodzenia do inspiracji i motywu, którym chciałbym się zająć. Kompletowanie materiałów, badanie tematów i kontekstów, podróże. Czasem polega to na przeglądaniu setek zdjęć, wielokrotnego przewijania 30 sekund filmu po to, by złapać ten jeden kadr, który wykorzystam do obrazu. Wreszcie zastanawianie się nad samym obrazem, kwestie kompozycji czy nastroju, gamy kolorystycznej.

 

Artystyczne spojrzenie:  – Jak wygląda proces powstawania obrazu, czy przygotowuje się Pan jakoś szczególnie, sięgając do źródeł, np. czy ogląda Pan filmy przed namalowaniem wizerunku danego aktora?

 

Łukasz Stokłosa: – Proces powstawania obrazu w moim wypadku to właśnie zbieranie materiałów i inspiracji z różnych źródeł – filmu, sztuk wizualnych, muzyki czy literatury. Przeglądanie setek albo tysięcy zdjęć, kilkukrotne przeszukiwanie filmów w poszukiwaniu odpowiedniego kadru.

 

Artystyczne spojrzenie: – Czy w Pana przypadku można mówić o natchnieniu? Co inspiruje Pana do namalowania danego motywu lub postaci?

 

Łukasz Stokłosa: – Tak, myślę, że mógłbym użyć określenia „natchnienie”, czymkolwiek „natchnienie” jest. Rzeczywiście potrzebuję pewnego rodzaju skumulowania energii twórczej.

 

Artystyczne spojrzenie: – Skąd fascynacja teatrem La Fenice, który możemy obejrzeć na wystawie Misfits?

 

Łukasz Stokłosa: – Namalowałem La Fenice między innymi dlatego, że wygląd teatru jest współczesną rekonstrukcją historycznego wnętrza. Teatr kilka razy spłonął. Zainteresowała mnie właśnie ta złożoność, to że obiekt, na który patrzymy, jest nieprawdziwy. Teatr, który jest teatrem.

 

Artystyczne spojrzenie: – Dlaczego obrazy, które Pan maluje są takie mroczne, zarówno w warstwie wizualnej jak i w wymowie?

 

Łukasz Stokłosa: – Może dlatego, że częściej moją uwagę przykuwają te bardziej ponure historie. Ale ja nie do końca czuję je jako mroczne.

 

Artystyczne spojrzenie: – Czy chciałby Pan spotkać aktorów, których Pan maluje, np. Nicole Kidman? Co Pana w nich urzeka? Czy są dla Pana fascynujące jedynie te momenty, kiedy występują w filmach, czy też jakieś cechy ich osobowości Pana zainteresowały? Jeśli tak, to jakie?

 

Łukasz Stokłosa: – W postaciach, które maluję zawsze najważniejszy jest dla mnie moment dwuznaczności, to że mamy na obrazie jednocześnie dwie postaci, czyli aktora lub aktorkę i postać, w którą się wciela. Dlatego też prawie zawsze podpisuję te obrazy podwójnie. Czy chciałbym spotkać kogoś kogo namalowałem? Gdyby doszło do takiej sytuacji, podejrzewam, że by mnie to ucieszyło, przyznam, że jestem dość nieśmiały, więc nie wiem jak by takie spotkanie mogło wyglądać.

 

Artystyczne spojrzenie: – Pana obrazy cechuje szczególny erotyzm, bliski filmom Viscontiego, więc chciałabym zapytać, jaki jest Pana stosunek do przedstawiania scen erotycznych w sztuce – czy woli Pan takie tematy „uromantycznione” czy też pokazane bardziej dosłownie?

 

Łukasz Stokłosa: – Ogólnie interesuje mnie erotyka w sztuce, nie rozgraniczam jej. Raczej chodzi o konkretne dzieło czy artystę. Jednym z moich ulubionych jest Tom of Finland, który jest dość nieromantyczny, a jego prace są właściwie pornografią, z taką intencją były też tworzone. To jakość i kontekst materiału wizualnego wyznacza granice tego co dla mnie interesujące a co nie.

 

Artystyczne spojrzenie: – Czy identyfikuje się Pan w jakiś sposób z Misfits – z osobami skłóconymi z życiem, wybiegającymi poza szereg, poza konwencje, czy też tytuł wystawy nie jest w żaden sposób związany z Pana życiem, a jedynie nawiązuje do obrazów filmowych?

 

Łukasz Stokłosa: – W pewnym sensie tak, jakaś część mnie jest „misfits”. Bardzo nie lubię być zmuszonym do zrobienia czegoś i nie wyobrażam sobie utraty wolności. Nie lubię się dopasowywać. Bardzo trudno mi ocenić, czy jestem „poza konwencją”; tu trzeba by opinii zewnętrznego obserwatora. Jestem zgodny ze swoją „konwencją”. Tytuł jak i cała wystawa jest dość osobista i rzeczywiście trochę o mnie.

 

Artystyczne spojrzenie: – „Skłóceni z życiem” to słynny film z Marilyn Monroe i Clarkiem Gable, czy film ten wywarł na Pana wpływ i czy malował Pan ikonę pop-kultury Marilyn Monroe?

 

Łukasz Stokłosa: – To dość zabawne, ale nie oglądałem tego filmu. Nie, nie malowałem Marilyn.

 

Artystyczne spojrzenie: – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Mecner

Zdjęcie: K.Szpunar

 

 

2 komentarzy

  1. ~Magda · 24 lipca 2017 Odpowiedz

    Przyjemny wywiad, dobrze się go czyta. Jestem jak najbardziej za. Mało jest w sieci informacji o polskich, mniej znanych artystach, takie wpisy jak ten pozwalają ich poznać albo nawet usłyszeć o kimś nowym. Mam nadzieję że to nie jedyny wywiad u Ciebie, pozdrawiam serdecznie :)

    • Eva · 24 lipca 2017 Odpowiedz

      Na blogu są wywiady, ale raczej z uznanymi już artystami. Poza Łukaszem Stokłosą jest też wywiad z młodym francuskim artystą mieszkającym we Wrocławiu Fabienem Lede. Pozdrawiam i zapraszam do zaglądania na bloga :)

Zostaw odpowiedź